Jednym z nieodłącznych motywów misji w serii Grand Theft Auto są napady na bank. Oczywiście głównym tego powodem jest fakt, że zwykle w rzeczywistości takie przedsięwzięcia (hue) są niezwykle spektakularne, co oczywiście jest pożądane w tego typu grach, gdzie główną tematyką jest wcielanie się w postać stojącą w opozycji do prawa, czyhającą na dużą ilość gotówki i wiadomy dreszczyk emocji. Ewolucji przedstawienia tych misji na podstawie głównego kanonu z PC, czyli III, Vice City, San Andreas, IV oraz najnowszej V-tki (gdzie swoją drogą główna fabuła opiera się na napadach) przyjrzymy się niżej.

GTA III: Ucieczka

W misji tej z pozoru nie jesteśmy jakimś super ważnym elementem. No właśnie – z pozoru, bo gdyby nie my, napad w ogóle by się nie udał, a wszyscy biorący w nim udział zginęliby tragicznie, ale od początku. Misję zleca nam niejaki Joey Leone – syn bossa mafii Leone – Salvatore’a. Prosi nas o pomoc jego kolegom, którzy planują napad na bank (ekhm, na oddział banku prędzej – patrz filmik). Bohater nie wchodzi w zbędną dyskusję i godzi się na postawione warunki. Swoją drogą główny protagonista trójki – Claude nie ma raczej dobrych wspomnień z napadów na bank w Liberty City (intro). Misja polega jedynie na zabraniu opryszków z ich kryjówki, dowiezieniu do miejsca oraz zabraniu ich z niego chwilę później, bo ewidentnie coś im nie siadło. Uciekamy policji i odwozimy interesantów na miejsce. Podczas misji może zginąć dwóch z nich, (do przejścia potrzebne jest, aby przeżył chociaż jeden) tylko że wtedy dostaniemy zamiast 20k połowę tej kwoty. Swoją drogą nie dziwne jest, że napadł nie wyszedł, bo ewidentnie pracownicy banku się ich spodziewali (albo mają strasznie czułe automatyczne drzwi – patrz 1.35 filmiku – nie zdążyli jeszcze dobrze wysiąść a już otwarte). Sama misja, no cóż – szału nie ma, ale pierwszy napad na bank zaliczony.

GTA Vice City: Robota

Zasadniczo pod napady na bank w Vice City możemy podciągnąć cały cykl misji dla klubu Malibu, jednak sam napad odbył się w misji Robota. Mamy tu już większą kontrolę nad całym przedsięwzięciem – sami kompletujemy ekipę (tak jakby – wynika to z fabuły wcześniejszych misji) oraz sami faktycznie ten bank okradamy. Sam Tommy o napadzie mówi tak: Wejdziemy do banku, powymachujemy bronią i wyjdziemy jako bardzo bogaci ludzie. Ekipę działającą, prócz głównego bohatera stanowią Phil Cassidy (były żołnierz, typ, który poznał najwięcej protagonistów GTA, co czyni go również chyba jedyną postacią, która wystąpiła aż w 4 grach oraz postacią, której twórcy nie mogli się zdecydować której ręki ma nie mieć – patrz cutscenka, kiedy ją traci i później), Cam Jones – spec od zamków (jego pracownia stoi w VC jak jedzie się w stronę doków) oraz Hilary King, którego rola ograniczyła się do… prowadzenia pustej taksówki. Sam napad na El Banco Corrupto Grande (przypadek?) wychodzi jako tako pomyślnie, gdyby nie fakt, że dosyć szybko przyjeżdża oddział SWAT, który nieco krzyżuje plany. Po odparciu pierwszej fali podjeżdża King, który… niestety ginie i tu pojawia się w sumie najtrudniejszy moment misji. opcjonalnie może zginąć także Jones, ale trzeba się o to raczej postarać, bo w sumie trzyma się całkiem nieźle do końca misji. Jeśli jednak zginie, dialogi sugerują nam, że dostaniemy większą działkę, jednak jest ona taka sama jakby była z nim. Jak zginie wcześniej musimy także przejąć walizkę, którą normalnie by trzymał on. Gdy ta (misja) kończy się powodzeniem, w tyle słyszymy także Mercedes oraz Kenta Paula, a my z 50k dolarów w gotówce i w nowych szatach opuszczamy daną lokalizację i możemy dalej cieszyć się słonecznym dniem w Vice City.

GTA San Andreas: Rozbijanie banku u Caliguli

Zasadniczo to napad na kasyno, ale śmiało można to podpiąć pod powyższe (swoją drogą typ nieźle obcykany na filmiku). Podobnie jak w przypadku VC, napad na bank był starannie przygotowywany już we wcześniejszych misjach. Ekipa była równie przemyślanie dobierana i już tu widzimy, że całość jest znacznie bardziej rozbudowana. Więcej mamy jako takiej kombinatoryki i wykorzystania terenu niż samego strzelania (chociaż i tak jest tu go znacznie więcej niż w poprzednich częściach). Musimy mieć na uwadze wózek widłowy, stroje na przykrywkę, elektronikę pod kontrolą i inne takie. Sam napad wyszedł z ramienia Wu Zi Mu, którego pierwszy raz poznajemy w pamiętnych wyścigach poza miastem (w tych, w których startuje także Claude). Pozostaje on naszym wiernym sojusznikiem do końca gry. Fabuła jest tu już znacznie szersza, więc niech za jej zarys posłuży fakt, że ta samego napadu, została oparta prawdopodobnie na filmie Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra. Kto nie oglądał to polecam. Za sam napad dostajemy 100k plus tak ważny w San Andreas szacunek.

GTA IV: Trójlistna koniczyna

Czwórka była przełomem dla R*. Nowy silnik, który przenosił nas w uniwersum HD dawał i daje dalej nam wiele nowych możliwości co przekładało się na znacznie inne budowanie fabuły. Jak to ktoś określił ostatnio na targach E3 – przy zwiastunach czy cutscenkach napracowali się przede wszystkim twórcy filmowi, a w drugiej kolejności sami twórcy mechaniki. Wracając do misji – nie odnajdujemy tu jak przy poprzednich częściach jakiś większych przygotowań czy coś. Ba, dopiero jak już rozpoczniemy misję dowiadujemy się w cośmy się tak naprawdę wpakowali! Jak zwykle idzie coś nie tak i mamy tu do czynienia z prawdziwą gorączką (sytacja bazuje na filmie Gorączka tak nawiasem właśnie). Detali pojawia się coraz więcej – torba z pieniędzmi może nam się rozedrzeć (chyba tylko jeśli zginiemy) i takie tam. Ogólnie możemy zgarnąć 250k co w tamtym momencie czyni nas ustawionymi, ale tak naprawdę nie mamy ich na co wydać :| Samą misję wykonujemy z pewnymi Irlandczykami, co będzie miało wydźwięk także w V, gdzie to jeden z nich także bierze udział w napadzie. I właśnie do V przechodząc…

GTA V: Wielka fucha

Główną osią V jak i GTA: Online (pierwszego ogarniętego trybu sieciowego od R* dla tej serii) są napady. Stały się kręgosłupem całej fabuły oraz głównym trybem do multi. To nie jest już tylko porzędna misja jak w III. W tytule zamieściłem ten główny skok, na rezerwy banku federalnego, lecz występuje tam również 5(?) innych, poprzedzających skoków. Sukcesywnie wzrosła także nagroda – ponad 200kk do podziału na grywalne postaci! O fabule sobie daruję – jest jeszcze przede mną, podobnie pewnie jak jeszcze przed kilkoma, a i jej opisywanie, tak wyrwane z kontekstu mijałoby się z celem. Przynajmniej unikniemy spojlerów Nie mniej czekam z niecierpliwością na to coś, na co poszło najwięcej całej otoczki medialnej i multimedialnej, bo nie ma co ukrywać, że R* postarał się zareklamować to koncertowo.

Cóż na koniec – jest to jeden z wielu przykładów jak potrafią ewoluować misje w seriach gier. Minęło przecież sporo lat między pierwszą wersją 3D, a najnowszą odsłoną. Mamy już więcej możliwości i więcej form na przedstawienie fabuły. Jednak mimo to, nie oznacza to wcale, że te starsze były jakoś tragicznie słabe. W momencie kiedy dana wersja była aktualna i na topie, każdy z tych napadów był maxem tego, co można było wynieść z danego silnika. Dziś, możemy jedynie w nieskończoność powtarzać to co już jest nam dane i wyczekiwać kolejnego napadu (i nie tylko) w kolejnej odsłownie GTA za parę dobrych lat.