Lubię czytać biografie. Często pokazują one, że „sławne osoby” tak naprawdę są bardzo podobne do nas. Lubię też, kiedy nie są to takie suche fakty na czyjś temat, a bardziej, no wiecie, faktyczna historia z której można coś wynieść. W końcu najlepiej uczyć się na cudzych błędach, a i mądrego mądrze posłuchać Oczywiście przy równoległym założeniu, że ma się także swój rozum i to on jest podstawą przy podejmowaniu decyzji, ale o tym „złotym środku” między jednym, a drugim będzie innym razem. Dziś za to, o jednej z książkowych pozycji, którą ostatnio ukończyłem. O biografii Al’a Pacino, przedstawionej w formie wywiadów na różnych etapach jego życia.

Al Pacino to oczywiście aktor, to chyba każdy wie. Urodził się w 1940 roku w Nowym Jorku, w rodzinie włoskich emigrantów by w ciągu swojego żywota stać się postacią kultową, ściśle kojarzącą się ze złotymi latami kinematografii. Mi najbardziej zapadły w pamięci jego role w Ojcu Chrzestnym, Serpico oraz w Gorączce co nie umniejsza oczywiście jego pozostałym rolom, bo wiadomo, że inni postawią np. na Człowieka z blizną, Adwokata diabła czy Zapach Kobiety, gdzie za rolę w tym filmie dostał nagrodę Akademii.
Lawrance Grobel za to, uchodzi za speca od wywiadów. Pokazuje on w nich, że w dobrym wywiadzie chodzi o coś więcej niż o umiejętność formowania pytań. Zahacza on w swoich tworach o aspekty czysto psychologiczne, by ten z kim wywiad prowadzi jak najlepiej się przed nim otworzył, a przy tym nie jest chamski i nie robi z życia prywatnego nic, czego dana osoba mogłaby się wstydzić. Znany jest jako osoba, która potrafi przekonać do wywiadów nawet te osoby, które na co dzień wywiadów nie udzielają.
Spotkania obu panów w latach 1979-2005 oczywiście musiały zaowocować czymś niezwykłym. Książką, którą naprawdę dobrze się czyta. Nie jest „męcząca” i też nie tak sztywno trzymana na postaci Pacino. To przede wszystkim zbiór rozmów o kinie, o dobrym kinie i o podstawowych uniwersalnych wartościach, które przydadzą się każdemu bez względu na profesję. Czytając tę książkę oczywiście dobrze orientować trochę się w klimatach szeroko rozumianej sztuki, ale i dla laika nie powinno być tu aż takich barier, których by nie przeskoczył. Dużo jest także o teatrze, gdyż Al jest bardzo zaintrygowany teatrem, zwłaszcza Szekspirem i dużo z niego czerpie w codziennej pracy ze względu na uniwersalizm, jaki jego zdaniem niesie.
Całość oczywiście polecam! Smacznego!

– Wyróżniono Cię na festiwalu w Wenecji, w Amerykańskim Muzeum Ruchomych Obrazów, przyznano ci Złoty Glob. Co dała Ci ta chwała?
– Chyba dzięki niej trochę lepiej gram w tenisa. [Zapala papierosa]. Za każdym razem, gdy przegrywam punkt, myślę o moich nagrodach i od razu lepiej mi się gra.