Nie wiem dokładnie ile interesuje się już piłką nożną, umownie jest to już jakieś 20 lat. Zapewne było to nieco wcześniej, ale dla każdego musi być jakiś kamień milowy, a tymi najczęściej są albo jakieś finały albo duża impreza, która aktualnie się odbywa. Ja za swój punkt odniesienia biorę zwykle Mistrzostwa Świata w Niemczech w 2006 roku i z racji, że właśnie zakończyły się Mistrzostwa w USA, Kanadzie i Meksyku porozmawiajmy trochę o moich ulubionych piłkarskich momentach przez ten czas.
Zarysujmy nieco sytuację. W 2006 roku kupiłem m.in. swoje pierwsze Bravo Sport, które kupowałem przez kilka najbliższych lat. Nieco później przerzuciłem się na Piłka Nożna Plus, który był już nieco dojrzalszym tytułem względem swojego poprzednika. Moją pierwszą poważną FIFĄ natomiast była FIFA 2005, bo często też ma też to swoje powiązanie, z tym kogo później lubimy. Od początku moim ulubionym piłkarzem był Ronaldo Nazario, wtedy jeszcze po prostu Ronaldo. Mimo że swój prime miał już raczej za sobą to logiczne też, że zacząłem też kibicować drużynie w której występował, a był tam przecież jeszcze Roberto Carlos, jego kolega z Brazylii, Zidane czy Beckham, których również kojarzyłem że są „najlepsi”. Tym samym moją ulubioną drużyną stał się Real Madryt, a i w domu ten Real się raczej lubiło. Gdzieś w oparciu o ten kontekst podzielmy sobie ulubione rzeczy na kilka gatunków.
ULUBIONE TURNIEJE
Jak wspomniałem, moim pierwszym świadomym Mundialem był ten w Niemczech 2006 i zasadniczo do dziś jest on moim ulubionym. Gdzieś wiedziałem już wcześniej, że były inne turnieje, ale nie śledziłem ich uważnie, po prostu z racji wieku. Mundial 2006 wiązał się z kilkoma faktami, tym że miał za sobą przyjemną akcję marketingową, Joga Bonito od Nike, Polacy zakwalifikowali się na te mistrzostwa i generalnie był to temat, którym się żyło w masowej świadomości odbiorcy, chociażby to że Dudka na Mundial nie wzięli. Był to też turniej trochę przełomu pokoleń – z jednej strony ze sceny odchodzili piłkarze, którzy byli dla mnie swojego rodzaju mitem i dzięki którym polubiłem tę dyscyplinę, z drugiej pojawiali się nowi, którzy swoją erę kończą dopiero teraz. Był to więc turniej zarówno chociażby Ronaldo z Brazylii, pierwszego idola, jak i Cristiano Ronaldo, który stał się moim ulubionym piłkarzem dopiero później. Mundial 2006 to też turniej pamiętnych dla mnie meczy: Brazylia Francja, możliwe że najlepszego spotkania, jakie widziałem z koncertem Zidane’a, który kończył wtedy swoją karierę czy finału Francja Włochy z jego pamiętną główką legendarnego Francuza, którym powalił Marco Materiazziego.
Tak naprawdę kolejne turnieje nie były dla mnie aż tak znaczące, co nie zmienia faktu, że każde z czymś się kojarzy. EURO 2008 – pierwsze EURO, na które pojechali również Polacy; MŚ 2010 – wuwuzele, brak Polaków; EURO 2012 – organizowane przez nas, MŚ 2014 – Brazylia, pamiętam głównie z tego, że wygrałem zegarek stawiając na wygraną Niemiec. Były to turnieje, które oglądałem, ale ciężko bym nazwał je moimi ulubionymi mistrzostwami.
No i przychodzi rok 2016 i odbywające się tego roku EURO we Francji. Dla mnie jest to turniej numer dwa – co ciekawe odbywający się dokładnie 10 lat to ulubionym dla mnie Mundialu. EURO jest dla mnie szczególne z dwóch powodów. Pierwszy to nareszcie wyniki naszej rodzimej reprezentacji, z których można było być dumnym. Możliwe że była to najlepsza reprezentacja Polski, jaką dane nam było widzieć. Jakby nie patrzeć, awans z bardzo dobrą wtedy Szwajcarią, ćwierćfinał EURO i odpadnięcie z niego z późniejszym triumfatorem to całkiem niezły wynik. No właśnie. EURO 2016 wygrała Portugalia i był to największy reprezentacyjny sukces mojego ulubionego piłkarza, którym był i chyba nadal jest Cristiano Ronaldo, co zrozumiałe i mnie również ucieszyło. Gdzieś suma tych wyników, reprezentacji Polski i Portugalii, ale również świetnej chociażby Walii czyni fakt, że był dla mnie turniej, który naprawdę ciepło wspominam.
Późniejsze turnieje były różne. MŚ 2018 w Rosji dały mi kolejny jeden z najlepszych meczów, jaki widziałem w postaci Portugalia Hiszpania zakończonego 3 3, jak również srebrny medal kolejnego jednego z moich ulubionych piłkarzy, Luki Modricia. Szkoda, że był to kolejny turniej bez naszej reprezentacji. EURO 2020 przypadało na czasy covidu, nawet zostało przesunięte przecież o rok później. Polacy nie pokazali się tam najlepszej. Paradoksalnie całkiem dobrze wspominam MŚ z 2022 roku, mimo faktu, że cieniem kładzie się na nie organizacja ich w Katarze. Znów, chcemy czy nie, były to mistrzostwa, gdzie w końcu wyszliśmy z grupy a mecz z Arabią Saudyjską był chyba jedynym naprawdę smacznym zwycięstwem naszego kraju na turnieju tej rangi. No i ciężko ukryć że finał Argentyna Francja, mógł być faktycznie jednym z najlepszych finałów, jakie dane było nam oglądać.
PIŁKA KLUBOWA
Piłka klubowa, jeśli chodzi o jakieś szczególne momenty, zdominowana jest u mnie przez Real Madryt. Jak wspomniałem, urosłem w micie Galacticos, i choć dziś patrzę na nich nieco inaczej to była naprawdę fajna drużyna pod względem budowania jakichś marzeń czy wyobrażenia o piłce. Zakładając ten 2006 rok był już schyłkiem tej ery. Z klubu dopiero co odszedł Zidane, Figo chyba nieco wcześniej do Interu, Van Nistelrooy zabrał miejsce w składzie mojemu ulubionemu Brazylijczykowi, a Carlos i Beckham szykowali się na ostatni sezon w klubie. Jednak sezon 2006/2007 i tak skończył się mistrzostwem, mimo że trzeba było gonić coraz lepszą Barcelonę. Potem był przestój, składy wypełnione holendrami, Schuster, Juande Ramos, sam Calderon na miejscu prezesa – działo się tylko gorzej i gorzej, ale w 2009 roku wrócił Perez, mądrzejszy o błędy przeszłości i wlał nadzieję w serca kibiców. Jak się później okazało był to być może najlepszy okres w historii klubu połączony z rywalizacją, której być może już nie doświadczymy, a przynajmniej nie będziemy nią już tak zainteresowani. Rywalizacji zarówno prime Realu i Barcelony jak i prime Messiego i Ronaldo. Chyba najbardziej czysto z rywalizacji tych klubów pamiętam finał CDR 10/11 i główkę Ronaldo, którzy chyba pierwszy raz na dobre rzucił Barcelonie rękawice.
Real Madryt to jednak przede wszystkim Liga Mistrzów. Kiedyś by móc ich zobaczyć wstawało się rano o 6 czy 7 na Magazyn Ligi Mistrzów, gdzie były przebłyski jak grają. Czasami trafiło się, że grali na otwartym kanale, swoją drogą nadal uważam że jest to świetny sposób na zobaczenie drużyn, których normalnie byśmy nie włączyli. Real, co dziś wydawać się może nieco surrealistyczne, bardzo długo nie mógł tej Ligi Mistrzów ponownie wygrać. Ten 10 tytuł był czymś wyjątkowym. Przyszedł 2014 rok, La Decima i być może peak mojego kibicowania – w końcu ten 10 tytuł trafił do gabloty. Gdybym miał wybrać jeden najlepszy moment piłkarski to chyba właśnie ten, mimo że przecież później ten worek z trofeami się rozwiązał i chociażby w sezonie 16/17 czy 21/22 czy Real był lepszy czy jego ścieżka po trofeum była ciekawsza, ale nigdy nie smakował już żaden tak jak ten. Może drużyna z 3 Lig Mistrzów z rzędu była obiektywnie lepsza, może nawet najlepsza w historii i to duże szczęście, że było dane ich oglądać.
Co jeśli nie Real? Chyba najbliżej tego był Milan, szczególnie w okresie, bo ja wiem, od 2005 do 2010. Naprawdę lubiłem ten Milan z pierwszej połowy XXI wieku i nadal gdzieś cieszę się ich sukcesami czy jak przechodzą do niego piłkarze, których lubię, mimo że jest to klub często bardzo kiepsko zarządzany (włoska piłka to ogólnie trochę wariactwo). Chyba najbliżej było mi do Milanu, co ciekawe w sezonie 2006/07, kiedy to klub z prime Kaką zdobywał swoją ostatnią Ligę Mistrzów. Fajnie, że lata później koszulkę Milanu założyli też chociażby Ronaldo, Ronaldinho, Beckham, Modric czy Krzysztof Piątek, który i tam miał swoje pięć minut, ale i tak podstawą był skład, który był trzonem tych głównych wyników w tym okresie. Pewnie wiecie jakich piłkarzy mam na myśli.
Pewnie gdzieś na kolejnym miejscu umieściłbym Manchester United. Pewnie znów, z racji że grali tam piłkarze, których lubię. Reszta to kwestia aktualnej sytuacji czy poszczególnych pojedynków, które przez te 20 lat dane było mi oglądać.
REPREZENTACJA
Cóż, reprezentacja, mimo że na końcu, to zawsze będzie podstawą do kibicowania. Pewnie gdzieś najbardziej łączy (nas piłka), nawet ludzie, na co dzień nieinteresujący się piłką, śledzą mimowolnie jak idzie naszym. Przez lata nie mieliśmy się zbytnio czym pochwalić, ale gdzieś fajnie, że ten łączenia jest nadal obecny. Jak wspomniałem wcześniej, najlepszym turniejem z udziałem reprezentacji Polski było EURO 2016, czy teraz MŚ 2022, wiele innych turniejów to pasmo.. na pewno dużych nadziei, ale i wyników, które chcielibyśmy, żeby były lepsze. Jeśli miałbym jednak wybrać mój ulubiony piłkarski moment jaki przeżyłem to zwycięstwo nad Portugalią z meczu eliminacyjnego do EURO z jesieni 2006 roku i pamiętne dwa gole Ebiego Smolarka. Jest w tym coś uroczego, że to akurat ten moment mi najbardziej zapadł. Bo może czasem, nie chodzi tylko o wyniki i medale, ale o prostą radość, jaką może dać piłka.
Czy jeszcze kiedyś coś dojdzie do tej listy? Będzie o to bardzo ciężko. Coraz trudniej mi się kibicuje, piłka się zmienia, ja się zmieniam, ale na pewno jest to coś co było jest i pewnie w jakimś stopniu będzie ważnym zainteresowaniem w moim życiu.
Zarysujmy nieco sytuację. W 2006 roku kupiłem m.in. swoje pierwsze Bravo Sport, które kupowałem przez kilka najbliższych lat. Nieco później przerzuciłem się na Piłka Nożna Plus, który był już nieco dojrzalszym tytułem względem swojego poprzednika. Moją pierwszą poważną FIFĄ natomiast była FIFA 2005, bo często też ma też to swoje powiązanie, z tym kogo później lubimy. Od początku moim ulubionym piłkarzem był Ronaldo Nazario, wtedy jeszcze po prostu Ronaldo. Mimo że swój prime miał już raczej za sobą to logiczne też, że zacząłem też kibicować drużynie w której występował, a był tam przecież jeszcze Roberto Carlos, jego kolega z Brazylii, Zidane czy Beckham, których również kojarzyłem że są „najlepsi”. Tym samym moją ulubioną drużyną stał się Real Madryt, a i w domu ten Real się raczej lubiło. Gdzieś w oparciu o ten kontekst podzielmy sobie ulubione rzeczy na kilka gatunków.
ULUBIONE TURNIEJE
Jak wspomniałem, moim pierwszym świadomym Mundialem był ten w Niemczech 2006 i zasadniczo do dziś jest on moim ulubionym. Gdzieś wiedziałem już wcześniej, że były inne turnieje, ale nie śledziłem ich uważnie, po prostu z racji wieku. Mundial 2006 wiązał się z kilkoma faktami, tym że miał za sobą przyjemną akcję marketingową, Joga Bonito od Nike, Polacy zakwalifikowali się na te mistrzostwa i generalnie był to temat, którym się żyło w masowej świadomości odbiorcy, chociażby to że Dudka na Mundial nie wzięli. Był to też turniej trochę przełomu pokoleń – z jednej strony ze sceny odchodzili piłkarze, którzy byli dla mnie swojego rodzaju mitem i dzięki którym polubiłem tę dyscyplinę, z drugiej pojawiali się nowi, którzy swoją erę kończą dopiero teraz. Był to więc turniej zarówno chociażby Ronaldo z Brazylii, pierwszego idola, jak i Cristiano Ronaldo, który stał się moim ulubionym piłkarzem dopiero później. Mundial 2006 to też turniej pamiętnych dla mnie meczy: Brazylia Francja, możliwe że najlepszego spotkania, jakie widziałem z koncertem Zidane’a, który kończył wtedy swoją karierę czy finału Francja Włochy z jego pamiętną główką legendarnego Francuza, którym powalił Marco Materiazziego.
Tak naprawdę kolejne turnieje nie były dla mnie aż tak znaczące, co nie zmienia faktu, że każde z czymś się kojarzy. EURO 2008 – pierwsze EURO, na które pojechali również Polacy; MŚ 2010 – wuwuzele, brak Polaków; EURO 2012 – organizowane przez nas, MŚ 2014 – Brazylia, pamiętam głównie z tego, że wygrałem zegarek stawiając na wygraną Niemiec. Były to turnieje, które oglądałem, ale ciężko bym nazwał je moimi ulubionymi mistrzostwami.
No i przychodzi rok 2016 i odbywające się tego roku EURO we Francji. Dla mnie jest to turniej numer dwa – co ciekawe odbywający się dokładnie 10 lat to ulubionym dla mnie Mundialu. EURO jest dla mnie szczególne z dwóch powodów. Pierwszy to nareszcie wyniki naszej rodzimej reprezentacji, z których można było być dumnym. Możliwe że była to najlepsza reprezentacja Polski, jaką dane nam było widzieć. Jakby nie patrzeć, awans z bardzo dobrą wtedy Szwajcarią, ćwierćfinał EURO i odpadnięcie z niego z późniejszym triumfatorem to całkiem niezły wynik. No właśnie. EURO 2016 wygrała Portugalia i był to największy reprezentacyjny sukces mojego ulubionego piłkarza, którym był i chyba nadal jest Cristiano Ronaldo, co zrozumiałe i mnie również ucieszyło. Gdzieś suma tych wyników, reprezentacji Polski i Portugalii, ale również świetnej chociażby Walii czyni fakt, że był dla mnie turniej, który naprawdę ciepło wspominam.
Późniejsze turnieje były różne. MŚ 2018 w Rosji dały mi kolejny jeden z najlepszych meczów, jaki widziałem w postaci Portugalia Hiszpania zakończonego 3 3, jak również srebrny medal kolejnego jednego z moich ulubionych piłkarzy, Luki Modricia. Szkoda, że był to kolejny turniej bez naszej reprezentacji. EURO 2020 przypadało na czasy covidu, nawet zostało przesunięte przecież o rok później. Polacy nie pokazali się tam najlepszej. Paradoksalnie całkiem dobrze wspominam MŚ z 2022 roku, mimo faktu, że cieniem kładzie się na nie organizacja ich w Katarze. Znów, chcemy czy nie, były to mistrzostwa, gdzie w końcu wyszliśmy z grupy a mecz z Arabią Saudyjską był chyba jedynym naprawdę smacznym zwycięstwem naszego kraju na turnieju tej rangi. No i ciężko ukryć że finał Argentyna Francja, mógł być faktycznie jednym z najlepszych finałów, jakie dane było nam oglądać.
PIŁKA KLUBOWA
Piłka klubowa, jeśli chodzi o jakieś szczególne momenty, zdominowana jest u mnie przez Real Madryt. Jak wspomniałem, urosłem w micie Galacticos, i choć dziś patrzę na nich nieco inaczej to była naprawdę fajna drużyna pod względem budowania jakichś marzeń czy wyobrażenia o piłce. Zakładając ten 2006 rok był już schyłkiem tej ery. Z klubu dopiero co odszedł Zidane, Figo chyba nieco wcześniej do Interu, Van Nistelrooy zabrał miejsce w składzie mojemu ulubionemu Brazylijczykowi, a Carlos i Beckham szykowali się na ostatni sezon w klubie. Jednak sezon 2006/2007 i tak skończył się mistrzostwem, mimo że trzeba było gonić coraz lepszą Barcelonę. Potem był przestój, składy wypełnione holendrami, Schuster, Juande Ramos, sam Calderon na miejscu prezesa – działo się tylko gorzej i gorzej, ale w 2009 roku wrócił Perez, mądrzejszy o błędy przeszłości i wlał nadzieję w serca kibiców. Jak się później okazało był to być może najlepszy okres w historii klubu połączony z rywalizacją, której być może już nie doświadczymy, a przynajmniej nie będziemy nią już tak zainteresowani. Rywalizacji zarówno prime Realu i Barcelony jak i prime Messiego i Ronaldo. Chyba najbardziej czysto z rywalizacji tych klubów pamiętam finał CDR 10/11 i główkę Ronaldo, którzy chyba pierwszy raz na dobre rzucił Barcelonie rękawice.
Real Madryt to jednak przede wszystkim Liga Mistrzów. Kiedyś by móc ich zobaczyć wstawało się rano o 6 czy 7 na Magazyn Ligi Mistrzów, gdzie były przebłyski jak grają. Czasami trafiło się, że grali na otwartym kanale, swoją drogą nadal uważam że jest to świetny sposób na zobaczenie drużyn, których normalnie byśmy nie włączyli. Real, co dziś wydawać się może nieco surrealistyczne, bardzo długo nie mógł tej Ligi Mistrzów ponownie wygrać. Ten 10 tytuł był czymś wyjątkowym. Przyszedł 2014 rok, La Decima i być może peak mojego kibicowania – w końcu ten 10 tytuł trafił do gabloty. Gdybym miał wybrać jeden najlepszy moment piłkarski to chyba właśnie ten, mimo że przecież później ten worek z trofeami się rozwiązał i chociażby w sezonie 16/17 czy 21/22 czy Real był lepszy czy jego ścieżka po trofeum była ciekawsza, ale nigdy nie smakował już żaden tak jak ten. Może drużyna z 3 Lig Mistrzów z rzędu była obiektywnie lepsza, może nawet najlepsza w historii i to duże szczęście, że było dane ich oglądać.
Co jeśli nie Real? Chyba najbliżej tego był Milan, szczególnie w okresie, bo ja wiem, od 2005 do 2010. Naprawdę lubiłem ten Milan z pierwszej połowy XXI wieku i nadal gdzieś cieszę się ich sukcesami czy jak przechodzą do niego piłkarze, których lubię, mimo że jest to klub często bardzo kiepsko zarządzany (włoska piłka to ogólnie trochę wariactwo). Chyba najbliżej było mi do Milanu, co ciekawe w sezonie 2006/07, kiedy to klub z prime Kaką zdobywał swoją ostatnią Ligę Mistrzów. Fajnie, że lata później koszulkę Milanu założyli też chociażby Ronaldo, Ronaldinho, Beckham, Modric czy Krzysztof Piątek, który i tam miał swoje pięć minut, ale i tak podstawą był skład, który był trzonem tych głównych wyników w tym okresie. Pewnie wiecie jakich piłkarzy mam na myśli.
Pewnie gdzieś na kolejnym miejscu umieściłbym Manchester United. Pewnie znów, z racji że grali tam piłkarze, których lubię. Reszta to kwestia aktualnej sytuacji czy poszczególnych pojedynków, które przez te 20 lat dane było mi oglądać.
REPREZENTACJA
Cóż, reprezentacja, mimo że na końcu, to zawsze będzie podstawą do kibicowania. Pewnie gdzieś najbardziej łączy (nas piłka), nawet ludzie, na co dzień nieinteresujący się piłką, śledzą mimowolnie jak idzie naszym. Przez lata nie mieliśmy się zbytnio czym pochwalić, ale gdzieś fajnie, że ten łączenia jest nadal obecny. Jak wspomniałem wcześniej, najlepszym turniejem z udziałem reprezentacji Polski było EURO 2016, czy teraz MŚ 2022, wiele innych turniejów to pasmo.. na pewno dużych nadziei, ale i wyników, które chcielibyśmy, żeby były lepsze. Jeśli miałbym jednak wybrać mój ulubiony piłkarski moment jaki przeżyłem to zwycięstwo nad Portugalią z meczu eliminacyjnego do EURO z jesieni 2006 roku i pamiętne dwa gole Ebiego Smolarka. Jest w tym coś uroczego, że to akurat ten moment mi najbardziej zapadł. Bo może czasem, nie chodzi tylko o wyniki i medale, ale o prostą radość, jaką może dać piłka.
Czy jeszcze kiedyś coś dojdzie do tej listy? Będzie o to bardzo ciężko. Coraz trudniej mi się kibicuje, piłka się zmienia, ja się zmieniam, ale na pewno jest to coś co było jest i pewnie w jakimś stopniu będzie ważnym zainteresowaniem w moim życiu.
PS A MŚ 2026 to takie średnie były, jeśli zielony to fajne, a czerwony to słabe to tak pomarańczowe gdzieś.